Polska gospodarka jako jedna z niewielu w Europie uniknęła recesji w 2009 roku. Mimo to wiele firm odczuło kryzys boleśnie: klienci wstrzymywali decyzje, banki zaostrzały warunki, a dostawcy skracali terminy płatności.

Przetrwały głównie te organizacje, które miały zapas gotówki i wiedziały, które punkty zarabiają. Upadały firmy, które nawet w dobrych czasach finansowały bieżącą działalność kredytem i nie miały rachunku wyników dla poszczególnych oddziałów.

Wniosek z tamtego okresu jest prosty i wciąż aktualny: rezerwę płynności buduje się w dobrych latach, bo w złych nikt jej nie pożyczy.