Awaria dotknęła lotniska, banki, szpitale, media i sieci handlowe. Komputery nie mogły się uruchomić, a naprawa wymagała często ręcznej interwencji przy każdym urządzeniu. W wielu firmach zatrzymały się kasy, systemy rezerwacji i obsługa klientów.

Problem nie był wynikiem ataku, lecz błędu w procesie aktualizacji. Pokazał jednak, jak bardzo organizacje są zależne od kilku dostawców technologii i jak szybko jeden błąd może rozprzestrzenić się na tysiące firm jednocześnie.

Dla sieci wielooddziałowych płynie z tego praktyczna lekcja: warto wiedzieć, co robią punkty, gdy systemy nie działają. Procedura awaryjna, na przykład sprzedaż i zapisy offline, pozwala utrzymać obsługę klientów w pierwszych godzinach awarii.