Agencje zwykle budują pozycję na nazwach klientów. My od początku mieliśmy z tym problem, bo coraz więcej firm prosiło, by ich nazwa nigdzie się nie pojawiała. Powody były różne: konkurencja, relacje z bankiem, sytuacja między wspólnikami.

Zauważyliśmy, że klienci, którym gwarantowaliśmy poufność, mówili nam więcej i szybciej. Opowiadali o problemach, o których nie wiedzieli nawet ich pracownicy. Dzięki temu nasze rozwiązania trafiały w sedno, a nie w objawy.

Zdecydowaliśmy, że anonimowość będzie standardem dla wszystkich, a nie przywilejem na życzenie. Dziś każda sprawa ma u nas kryptonim, a nazwa klienta nie pojawia się w dokumentach roboczych.