Domino's przez lata konkurował szybkością dostawy, ale klienci coraz częściej krytykowali smak. Zamiast drobnych poprawek sieć zmieniła recepturę i zrobiła z tego kampanię, w której otwarcie przyznała, że krytyka była uzasadniona.

Równolegle firma mocno zainwestowała w technologię: zamawianie przez internet i aplikacje, śledzenie zamówienia i systemy wspierające franczyzobiorców. Z czasem część komentatorów zaczęła opisywać Domino's jako firmę technologiczną, która sprzedaje pizzę.

Dla sieci franczyzowych to przykład, że zmiana produktu i systemów musi dotyczyć wszystkich punktów jednocześnie. Szczera komunikacja zadziałała dlatego, że za nią szła realna zmiana w każdym lokalu.