Zamknięcie lokali w pierwszej fali pandemii było dla wielu sieci pierwszym w historii momentem, w którym przychody spadły niemal do zera, a koszty pozostały. Czynsze, wynagrodzenia i raty leasingowe nie zniknęły.

Firmy, które przetrwały najlepiej, miały trzy rzeczy: zapas gotówki, szybką wiedzę o swoich zobowiązaniach i odwagę, by od razu rozmawiać z wynajmującymi, bankami i leasingodawcami. Programy pomocowe państwa były ważne, ale nie zastępowały tych decyzji.

Pandemia przyspieszyła też procesy, które już trwały: sprzedaż online, pracę zdalną w centrali i zamykanie punktów, które od dawna nie zarabiały.