Przez lata niskich stóp procentowych kredyt obrotowy był tanim sposobem na finansowanie bieżącej działalności. Wiele firm przyzwyczaiło się do stałego korzystania z limitu, traktując go jak część kapitału własnego.

Po podwyżkach stóp koszt tego finansowania wzrósł wielokrotnie. Firmy, które miały zadłużenie o zmiennym oprocentowaniu, odczuły to bezpośrednio w wyniku finansowym, często bez żadnej zmiany w sprzedaży.

Dla sieci była to lekcja o strukturze finansowania: kredyt obrotowy powinien pokrywać sezonowe wahania, a nie stały niedobór kapitału. Jeśli limit jest wykorzystany cały czas, problem leży w modelu, nie w banku.